Śnieży...
Śnieży...
Śnieży...
Śnieży...
Wciąż śnieży i śnieży od nowa,
Na bluszcz przyleciały głodne drozdy
Nadeszła pora polowań.
Przy kominku dziadek fajkę pali,
Babcia nić na skarpety przędzie...
– Popatrz!
– Popatrz!
Chyba nas całkiem śnieg zawali,
Piękna zima w tym roku będzie.
Wieje...
Wieje...
Wieje...
Wieje...
Stukot kopyt słychać na moście,
Połamało gałęzie na drzewach,
Wpadli do nas weseli goście...
Patrzę na śnieżycę...
Wygląda z daleka
Jakby z chmur
Spadały wodospady mleka.
Sypie...
Sypie...
Sypie...
Sypie...
Sad pod śniegiem drzemie,
Już niebo nogami wkroczyło na ziemię.
Śnieży...
Śnieży...
Śnieży...
Śnieży...
Trzeci dzień już sypie od rana,
Na pagórku ulepiły dzieci
Bielutkiego jak dziadek bałwana.
A prawdziwy dziadek ćmi fajkę
Przy kominku i głową kiwa...
– Ho!
– Ho!
– Ho!
– Ho!
– Przyszła do nas zima prawdziwa.
Giwi Dzneladze (gruz, გივი ძნელაძე) – wiersz Zima,
Poezja Gruzińska – antologia, tłumaczył Igor Sikirycki