Mooncup na księżycowe dni w podróży

Czas księżycowy – piękne określenie menstruacyjnego cyklu bywa niekiedy przekleństwem Czasu podróży. Wizja niekąpania się, gdy inni się kąpią, wizja szukania podpasek w kraju, w którym się trudno dogadać a sklepów samoobsługowych nie ma, wizja zapaszków i pobrudzonej bielizny... Przez całe lata powyższe wizje były moją zmorą, do której dochodził jeszcze ból brzucha, ból głowy, i mam wrażenie, również ból egzystencjalny całego świata. :-)

Mooncup - silikonowy kubeczek menstruacyjny - EkoKobietaCzułam się brudna i biblijnie potępiona jako następczyni ciekawskiej Ewy. Do czasu – najpierw przyszła zmiana świadomości, potem pojawił się kubeczek menstruacyjny, czyli wyzwalający ze stereotypów kawałek silikonu. :-)

Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą i dwa obaczysz księżyce.
Adam Mickiewicz

Zrozumiałam i to było przełomem, że czas kiedy niby “jestem brudna” jest pozostałością patriarchalnego przestrachu mężczyzn, którzy boją się Mocy kobiecej i próbują ją od wieków w jakikolwiek sposób ograniczyć lub chociażby “odsunąć z ich oczu”, gdy zdaje się być dla nich archetypowo niebezpieczna. Dla tych kobiet, które jeszcze teraz “czują się brudne” polecam kulturową wycieczkę przez wieki i różne społeczności z dominującą rolą mężczyzn, które w najprzemyślniejszy sposób ograniczały, izolowały i upadlały kobiety w kontekście ich cyklu rozrodczego, czyli w okresie miesiączki, ciąży, porodu czy połogu. Strach przed menstruacyjną krwią był tak silny, że usprawiedliwiał nawet morderstwo kobiety, która złamała w owym czasie narzucone na nią społecznie tabu.

Akceptacja siebie, swojego ciała, swojego cyklu a z nim powiązanej pewnej labilności nastroju i większej wrażliwości w owe dni już nie przeklęte to najważniejsze na planie psychicznym, ale za tym idzie też potrzeba komfortu fizycznego. W tym zaś dla mnie osobistym przełomem stał się Mooncup, czyli kubeczek menstruacyjny.

Wychodek w letniej wiosce w górach
Wychodek w zielonym plenerze

Podczas swoich podróży wielokrotnie odczuwałam niedogodność pamiętania o stercie podpasek i to nie jakichkolwiek, ale takich, które będą dla mnie komfortowe. Tu się przyznaję do pewnej kapryśności, z której wcale nie zamierzam rezygnować. Potrafię spędzać wiele miesięcy w siermiężnych warunkach wyjazdowych, ale jest w tym element wyboru i gry samej z sobą. Żyjąc na poły minimalistycznie w priorytetach bywam nieugięta a w tym przypadku komfort menstruacyjny był jednym z ważniejszych.

To, co w przypadku krótkich wyjazdów nie jest problemem, podczas wielomiesięcznych robi się sporym dylematem. Miejsca w plecaku mało a dwie paczki podpasek to objętościowa równowartość bluzy termicznej czy peleryny przeciwdeszczowej – ot, ekonomia miejsca. :-)

Argument, że tak podstawowy produkt jak podpaskę łatwo w dzisiejszych czasach kupić niestety nie przystaje do wielu rejonów kaukaskiej prowincji, po której głównie się poruszamy. Tam stają się towarem deficytowym i najczęściej są koszmarnej jakości. Pal licho – z tym jeszcze jakoś można sobie poradzić. Przecież w końcu do jakiegoś większego miasta się trafia a tam rzeczywiście takiego problemu nie ma.

Pozostawała jeszcze jedna i dla mnie jedna z najważniejszych po komforcie kwestii – sozologia, czyli co ja z tymi stertami zużytych podpasek zrobię. Współczesna podpaska, tak jak i pampers dla niemowlaka, daje przyjemność “zawsze sucho, zawsze pewnie”, ale w glebie rozkłada się setkami lat. Co miesiąc w samej Polsce 10 milionów kobiet zużywa około 150 milionów podpasek higienicznych. Każdego roku daje to 2 miliardy miesiączkowych odpadów, z których na wysypiska trafia tylko część, bo reszta rozkłada się w lasach, parkach i rzekach. Do tego folia, bielenie chlorem, dioksyny... i trudno nad tym przejść obojętnie.

Tym bardziej w takich krajach jak Gruzja, gdzie jak na razie widzimy nie ma przemyślanej koncepcji co robić ze śmieciami, więc walają się tonami wyrzucane na pobocza dróg, na pola, do lasów, wrzucane są bezpośrednio do rzek by spłynęły.

Wychodki na wzgórzu między skałamiWychodek wioskowy nad rzeką

Zatem co robić z zużytymi podpaskami podczas wyprawy? Rzucić gdzie popadnie jak wiele turystek czyni? Zakopać niech się rozkłada latami? Wrzucić do wiejskiego wychodka niech spłynie do rzeki czy jeziora?

Wychodek nad jeziorem

Powrót do wielorazowych podpasek niczego by w moim przypadku nie rozwiązał, najwyżej mnie cofnął w czasy PRL-owskiego dyskomfortu i pogłębił frustrację a i w podróży byłby zupełnie bezsensowny, bo gdzie moczyć i gdzie prać. Zaś kubeczek menstruacyjny to był strzał w dziesiątkę i rzeczywista, odczuwalna zmiana jakościowa. Dzięki niemu mogę nie powiększać światowego śmietnika bez utraty własnego komfortu – to taki mój własny maleńki wkład w czystą planetę.

W ten sposób połączyła się psychologia, filozofia życia, dbałość o naturę i fizyczny komfort a ten ostatni jak podkreślam, jest dla mnie niebywały. Mooncup - silikonowy kubeczek menstruacyjny w ręku - EkoKobietaZ kubeczkiem mogę się kąpać, pływać, skakać i nic się nie przesuwa. Jest dla mnie znacznie wygodniejszy od tamponów, na które reagowałam podrażnieniem i alergią. Nie generuje zapachów, bo krew nie ma podłoża do rozkładania się i śmierdzenia. Zajmuje przy tym mało miejsca i jest łatwy do utrzymania w higienie.

Po siedmiu miesiącach użytkowania mogę potwierdzić jego komfort, choć przyzwyczajenie się do niego wymagało na początku trochę pracy. Pełne dopasowanie się do kubeczka i kubeczka do siebie zajęło mi 5 miesięcy, co dla tych, które chcą wszystko szybko może wydawać się długim okresem. Którejś uda się to w pierwszym cyklu i po kilku dniach a ja zaś potrzebowałam 5 miesięcy na zgłębienie wszystkich niuansów, czyli pod jakim kątem wkładać, na jaką głębokość, jak składać, jak wyjmować i jak radzić sobie w ekstremalnie niewygodnym środowisku muzułmańskich kibelków na narciarza czy wiejskich wychodków.

Przeprawa do wychodka przez błoto
Wychodek awaryjny bezdrzwiowy
Wychodek na uboczu zimą

Utrudnieniem była podróż i to intensywna zbiegająca się z sezonem jesienno-zimowym, co dokładało konieczność oswajania kubeczka w zimnych, wietrznych i zdecydowanie niehigienicznych warunkach. Na jeden miesiąc, w największe mrozy, gdy w kibelku szczękałam z zimna zębami odpuściłam sobie mooncup i wróciłam do rezerwowo zabranych podpasek. Od tej pory mam taką strategię, że preferuję używanie kubeczka, ale zawsze mam ze sobą 2-3 podpaski na nieprzewidziane okoliczności, w tym możliwość zastosowania ich jako filtru do wody.

Trochę czasu zajęło mi nauczenie się szybkiego zakładania i umiejętnego wyjmowania kubeczka, tak by się nie pobrudzić. Przy zakładaniu mam pewną radę dla pań, które mają szwy po porodzie lub innych operacjach – złożony kubeczek wkładać gładkim rantem od strony blizny po szwie, wtedy nic nie będzie obcierało. Ja z tym miałam duży problem i odkrycie tego prostego triku zupełnie pozbawiło mnie dyskomfortu.

Jak się mooncup nosi?

Wygodnie, bo go prawie nie wyczuwam i jest pod tym względem idealnie niekrępujący – zarówno w dzień, jak i w nocy. Jedyne o czym muszę pamiętać to to, by w dzień większego krwawienia opróżniać go częściej. W pozostałe dni wystarczy rano i wieczorem.

Jak go opróżniać w ekstremalnych warunkach lub w terenie?

Wychodek ekstremalny na drzewiePo pierwsze mieć ze sobą wodę w butelce do przepłukania, papier lub chusteczkę a najlepiej rozkładający się nasączany papier toaletowy lub duże, nasączane chusteczki. Posłużą do wytarcia nas i kubeczka, który w bardziej dogodnych warunkach zostanie dokładnie umyty. Nawet w toalecie na narciarza czy wiejskim wychodku opróżnienie Mooncupa jest możliwe, jedynie trochę niewygodne. Najważniejsze to mocno go trzymać by nam nie wypadł. :-)

Dlaczego wybrać bezbarwny Mooncup a nie kubeczek kolorowy?

Kubeczek po kilku miesiącach lekko się przebarwia i sama zastanawiałam czy nie byłby ładniejszy kolorowy. Byłby, ale jest jedno “ale”, czyli użyte do barwienia barwniki. Można o tym przeczytać w tekście Dlaczego kubeczek menstruacyjny nie powinien być kolorowy?

EkoKobieta - alternatywna ekologia dla kobietDokładny opis używanego przeze mnie kubeczka i sposób jego użytkowania można przeczytać na stronie informacyjnej zaś EkoKobieta jest prowadzona przez cztery kobiety pełne pasji, które chętnie odpowiedzą na wszelkie kubeczkowe wątpliwości. :-)

Dodatkowe lektury warte przeczytania:

  • “Kobieta, księżyc i czerwona sukienka”, Iza Sznajder
  • “Złota gałąź. Studia z magii i religii”, James George-Frazer
  • “Kobieta bez winy i wstydu”, Wojciech Eichelberger
  • “Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach”, Clarissa Pinkola Estés
  • “Weź kąpiel w płatkach róż...”, Natalia Miłuńska Voca Ilnicka
  • “Jak polubić miesiączkę?” – darmowy e-book.