O gruzińskiej gościnności

Gdy Bóg rozdawał ziemię, to wszystkie narody ustawiły się w kolejce. Przepychały się, kłóciły, każdy chciał wyrwać jak najlepszy kawałek dla siebie. Tylko Gruzini usiedli z boku, wyciągnęli wino i zaczęli ucztować.

Grafika do legendy o gruzińskiej gościnności i biesiadowaniu [Ewa Łazowska]Cała ziemia została rozdana. Został tylko jeden najpiękniejszy kawałek, który Bóg przeznaczył dla siebie na “emeryturę”. Były tam góry sięgające nieba, pełne śniegu i lodowców. Były niższe góry z przejrzystymi strumieniami, zalesione potężnymi drzewami, pełne owoców i zwierzyny. Były stepy i pustynie, rzeki pełne złota, jeziora pełne ryb i morze o wodnej tafli smoliście czarnej jak wysuszone ziele herbacianego krzewu porastającego zbocza. Bóg z radością patrzył na tę ziemię, gdzie winorośl dawała niebiański trunek.

Wszystko było rozdane, gdy Gruzini dostrzegli, że ich kolejka już dawno minęła a oni sami tylko zostali i to w dodatku zupełnie bez ziemi. Przybiegli z pytaniem do Boga:
– A gdzie nasza ziemia?
– A gdzie byliście jak ziemię rozdawałem? – spytał ich.
– My? Myśmy jedli, pili, śpiewali i gości przyjmowali – odrzekli Gruzini.
Podrapał się Bóg w siwą brodę i odparł:
– Skoro jesteście takim gościnnym narodem i radować się umiecie, to ja wam tę ziemię, com dla siebie wybrał, podaruję.

Gruzja - przełęcz w górach Wielkiego KaukazuGruzja - rzeka w dolinie, Mały KaukazGruzja - wybrzeże Morza Czarnego

Wiele lat upłynęło nim Bóg postanowił sprawdzić czy Gruzini nadal są równie gościnni jak i wtedy, gdy ziemię im darował. Poszedł w przebraniu do domu biednego Gruzina.

Gruzin nie miał w domu wiele. Ostatni chleb, ostatnie wino i ostatni kawałek sera. Szykował się do wieczerzy, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Stał tam znużony wędrowiec i prosił o czarkę wody. Gruzin zaprosił go do domu i ugościł tym, co miał dla siebie. Pod koniec wieczerzy wędrowiec okazał się samym Bogiem, który przyszedł sprawdzić czy przez wieki nie zepsuł się charakter Gruzinów. Nie rozczarował się ich postępowaniem, więc obiecał, że nawet jeśli będą mieli niewiele, to i tak głód im do oczu nie zajrzy, bo czym się podzielą, to wielokrotnie im wróci.

Od tamtej pory funkcjonuje także powiedzenie:

Jeśli Gruzin zaprosi do domu gościa, to jest to jego gość. Lecz jeśli gość zatrzyma się przed Gruzina domem, to znaczy, że sam Bóg go przysłał a z Bogiem się nie dyskutuje.

Adaptacja na podstawie różnych zasłyszanych wersji tej najpopularniejszej legendy gruzińskiej.