Zaprzyjaźnił się człowiek z niedźwiedziem. Pewnego razu zaprosił go w gości i urządził na jego cześć przyjęcie. Żegnając się uściskał go serdecznie prosząc także i żonę, by to samo uczyniła. Ale żona splunęła tylko na podłogę po czym ze złością i wzgardą odpowiedziała:
– Nienawidzę śmierdzących i włochatych gości!
Kilka dni później wybrał się człowiek w odwiedziny do niedźwiedzia. Planując w drodze powrotnej narąbać drew wziął ze sobą topór. Niedźwiedź ucieszył się z jego odwiedzin, ale po chwili zaczął uparcie prosić:
– Uderz mnie w łeb toporem!
Człowiek długo odmawiał nie chcąc krzywdzić przyjaciela, ale w końcu uległ i mocno uderzył niedźwiedzia obuchem w łeb kalecząc go solidnie.
Miesiąc później znowu się spotkali jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Łeb u niedźwiedzia prawie się zagoił, została tylko łysawa szrama. Człowiek zapytał niedźwiedzia jak się czuje a ten odpowiedział:
– Ot, widzisz bracie, rana od topora już się prawie zarosła, ale nie uleczyło się serce zranione językiem twojej żony.
Wznieśmy ten toast za to, byśmy umieli obchodzić się ostrożnie z tak niebezpieczną bronią, jaką jest nasz język!
Na motywach przypowieści Sulchana-Saby Orbelianiego.
Publikowane w serwisie Oblicza Gruzji teksty, tłumaczenia, adaptacje, zdjęcia i grafiki mają swoich autorów. Jeśli chcesz je wykorzystać i/lub rozpowszechnić we fragmentach lub w całości, to zapoznaj się wcześniej z naszymi zasadami udostępniania treści.