W zajeździe z rana siorbali zupę.
“Niczego nie mam” – powiedział szewc.
“A jam włóczęga jest i biedak” – poganiacz wołów
mu na to rzekł.
“O, bracia moi” – zawołał kupiec. “W życiu nielepszy
spotkał mnie los. Wszystko, co miałem wzięli piraci...
Przyjdzie się wieszać, bo pusty trzos!”
“Słońce wciąż wschodzi, a czy to mało?”
Nędzarz ich jakiś zagadnął tak,
ścisnął pod pachą żebraczy łach.
I odszedł by patrzeć w słoneczny blask.
Wnieśmy toast za wszystkie dobra, którymi nas życie obdarowało i za to, byśmy umieli cenić także trudne i bolesne chwile, bo te często niosą najwartościowsze lekcje.
W toaście wykorzystano wiersz Murmana LebanidzeW zajeździe z rana w tłumaczeniu Bożeny Klog-Gogolewskiej, Poezja gruzińska. Antologia, wybór Igora Sikiryckiego, Wydawnictwo Łódzkie 1985 r.
Publikowane w serwisie Oblicza Gruzji teksty, tłumaczenia, adaptacje, zdjęcia i grafiki mają swoich autorów. Jeśli chcesz je wykorzystać i/lub rozpowszechnić we fragmentach lub w całości, to zapoznaj się wcześniej z naszymi zasadami udostępniania treści.